Żeby nie było, że obiecałam i nie napisałam. Od dziesięciu minut układam sobie w głowie przepis przy tym: Kto tam u ciebie jest? I zupełnie mi nie idzie, mimo, że ostatnio dużo lepiej mi się myśli od rana. Ale do rzeczy. TARTA!
I. Spód
Składniki:
po 0,5 szklanki otrębów i płatków owsianych
szklanka mąki pełnoziarnistej razowej
1/4 szklanki cukru
100 g masła
2 czubate łyżki jogurtu naturalnego
pół łyżeczki aromatu śmietankowego
1 łyżka wody
| ciasto przed upieczeniem |
| i po upieczeniu |
Na dno formy do tary wkładamy papier do pieczenia. Wylepiamy dno i brzegi formy. Smarujemy ciasto roztrzepanym białkiem (nie za dużo, ciasto nie ma pływać). Nakłuwamy w kilku miejscach widelcem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 minut, potem zmniejszamy temperaturę do 150 i pieczemy jeszcze 15 minut. Zostawiamy do wystygnięcia.
II. Nadzienie
Składniki:
350 g śliwek
2 łyżeczki cukru
250 ml wody
300 g jogurtu naturalnego
Śliwki gotujemy aż zmiękną z 2 łyżeczkami cukru. Na początku możemy dodać 3-4 łyżki wody. Kiedy owoce się ugotują (ok. 10 minut) zostawiamy do wystygnięcia i miksujemy na gładką masę.
Zagotowujemy 250 ml wody. Dodajemy łyżkę żelatyny i mieszamy. Kiedy płyn przestygnie dodajemy go do musu śliwkowego. Dorzucamy do tego 300 g jogurtu naturalnego (można trochę mniej) i wylewamy nasze nadzienie na wcześniej schłodzony spód.
Wstawiamy do lodówki - najlepiej na całą noc.
* Moje naczynie do tarty na średnicę 24 cm.
* Ciasto jest dość twarde, ale jak dla mnie w połączeniu z rozpływającym się nadzieniem - idealne.
* Rano, kiedy ciasto już się porządnie schłodziło posmarowałam wierzch 3-4 łyżkami sosu śliwkowego, którego nie wlałam do masy dzień wcześniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz