Wczoraj wpadłam w swój żywioł, spędziłam w kuchni cztery godziny i tym sposobem powstała trójkolorowa galaretka z kremem tiramisu, warzywa z marynowanym mięsem po chińsku i zielona sałatka z kaszą gryczaną.
I dzisiaj właśnie o niej.
dwie główki świeżej sałaty
dwa duże pomidory (wg mnie najlepsze są 'gargamele')
zielony ogórek
torebka kaszy gryczanej
2 kostki rosołowe
sos:
cztery łyżki wody
dwie łyżki oliwy z oliwek
koperek, bazylia, pieprz, sól, majeranek, oregano, czosnek, natka pietruszki
Myję sałatę, rwę na kawałki. Dodaję pokrojonego w plasterki ogórka i pomidora. Wrzącą wodą zalewam dwie kostki rosołowe. Dodaję przyprawy - co kto lubi. Ja dodałam bazylię, pieprz cayenne i słodką czerwoną paprykę. Wyjmuję kaszę z torebki, wrzucam na patelnię, wlewam bulion (tylko tyle, żeby przykrył kaszę). Gotuję na dużym ogniu aż do odparowania bulionu, cały czas podlewam aż kasza będzie miękka. Zanim dodam ją do sałatki odparowuję bulion do ostatniej kropli, a potem studzę. Kiedy już kasza połączy się z sałatką pora na sos. Wystarczy po prostu wymieszać wodę, oliwę i przyprawy, dodać do sałatki i gotowe.
* może Wam się wydać, że to dziwne połączenie, ale jeśli ktoś lubi kaszę gryczaną, zakocha się w tej sałatce od pierwszego...spróbowania
* przygotowany sos przed polaniem sałatki można na godzinę włożyć do lodówki, żeby się schłodził
* jeśli ktoś nie ma cierpliwości tak jak ja lub czasu, może ugotować kaszę w torebce. Moja wersja to taki rodzaj risotta, tylko zamiast ryżu jest kasza. Tak ugotowana jest dużo lepsza, nigdy się nie rozgotuje i przesiąknie aromatem bulionu i przypraw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz